OIKOS

(…) przenosiła w mityczny czas Początku, pierwszego dnia stworzenia z milionem ukrytych tajemnic, obietnic, zaklęć, możliwości cudów; to był jej dom, jak domem jest wiatr; w takim domu człowiek jest zawsze u siebie, dzieli chleb, roznieca ogień, zapala lampę, dotyka kamienia; w nim jest jego prawdziwe miejsce, jak prawdziwym miejscem ptaka jest przestrzeń, która wypełnia swoim wołaniem. Wśród głęboko ukrytych tajemnic człowieczych; lęków, zachwytów, głodu nieskończoności; uparcie szukała tej prawdy, która jest ufnością.

/ Adam Wodnicki

Ciało Kobiety to Ciało – naczynie, które jest zarazem przestrzenią tajemnicy i miejscem objawienia. 
To dzięki ciału trwamy w relacji z miejscem i z drugim. Jest ono też, w najgłębszym sensie tego słowa, miejscem nam najbliższym – miejscem przejawiania się i doświadczania duszy – ponieważ – być może, jak wierzyli Celtowie – to ciało spoczywa w duszy, kiedy ona przenika je bez reszty. Jest ono także ucieleśnieniem życia, warunkiem skupienia, wewnętrzności domu i zamieszkiwania.
Kobiecość, zarówno w sensie cielesnym – jako źródło biologicznego życia, jak i ontologicznym – jako pierwsze otoczenie nowego istnienia, oznacza pewną pierwotną postać świata, który przejawia się w fenomenie macierzyństwa i twórczości. Każde nowe zaistnienie jest jakby jego głębokim oddechem. Być na świecie, to być tu i teraz w sposób bezwarunkowy i całkowity. To być w domu i – w pewnym szczególnym sensie – od początku u siebie. Bo dom to przestrzeń obecności. Cielesna bliskość bycia we wnętrzu ciała matki, a także bycia z ciała matki, poprzedzająca wszystkie inne bliskości. W niej przez moment świat i dom są jednym i tym samym. Jednak bliskość to nie zbliżenie, a rozpoznanie obecności – przyjęcie tajemnicy nierównoznaczne z jej poznaniem. To świadectwo – owo oto jestem, oto ja…. niech mi się stanie. Posiadam ciało dopiero wtedy, gdy jestem w domu, na granicy wewnętrzności i zewnętrzności.
Moje Oikos, to moje kolejno zrzucane skóry, ślady zamieszkiwania, tymczasowe legowiska duszy. To moje drogi dorastania do kobiecości przez doświadczenie kobiecości. Drogi, które odkrywam dzięki kobiecej stronie twórczości. Oikeion oznacza swojskość, zamieszkiwanie, pewność, przynależność – to miejsce, gdzie człowiek czuje się u siebie. Dom – Oikos zawiera w swym polu semantycznym idee osiedlanie się, przybywanie, wchodzenie w jakiś stan, ale także doświadczenie przynależności – Dom jest własny ponieważ dla właściciela jest zawsze gościnny (…) wiąże się to z jego istotową wewnętrznością – zamieszkuje go ktoś, kto poprzedza wszystkich domowników, kto przyjmuje w najwłaściwszym sensie, kto jest gościnnością w sobie – Kobieta a raczej kobiecość sama. To Dom jest miejscem skrytych narodzin świata

/ Levinas E. (2014) „Całość i nieskończoność


Prezentowany cykl rzeźb haptycznych Oikos jest dialogiem pomiędzy archetypem twórczej kobiecości, inspirowanym sztuką i kulturą ludów pierwotnych a zbiorem współczesnych, osobistych doświadczeniem i refleksji. Narracja form, nawiązuje do przełomowych etapów rozwoju cywilizacyjnego ludzkosci: paleolitu, neolitu, epoki żelaza etc. Każda z nich jest reprezentowana poprzez wybraną wyróżniającą ją formę materii: kamień / drewno / glina / ziarno / metal.

Idea haptyczności stanowi esencję projektu: określa każdą z form, determinuje wybór poszczególnych materii i technik pracy, definiuje pracę zarówno w ujęciu ideowym jak i rzeźbiarskim. 

Forma obiektów sprowadza się do antropomorficznej postaci wklęsłego torsu, z ugiętymi kolanami, nadającymi ciału kształt litery L. Brak głowy i ramion – nawiązuje do inspirującej mnie grupy przedstawień paleolitycznych określanych we francuskiej terminologii jako femmes sens tete, ale odnosi się także do szerszej przestrzeni symbolicznej. Oznacza symboliczne przesunięcie akcentów – z postrzegającej świadomości głowy do odczuwającej tożsamości ciała.

Ciało usytuowane jest tak, że górna część torsu spoczywa na ziemi, a nieobecne „stopy” opierają się o podłogę. Biodra, uniesione do góry, stanowią najwyższy punkt. Kolana, ugięte i rozchylone, nadają całości formy charakter otwartości. Uniesienie w górę bioder, ujawnia pełne wysiłku, niejednoznaczne napięcie. Nawiązuje ono zarówno do miłosnej ekstazy, pozycji porodowej, jak i dramatycznych przedstawień ataków histerii. Takie ujęcie pozwoliło mi na wyeksponowanie wnętrza formy, nawiązując do obrazu naczynia –jednej z najstarszych metafor człowieka. Ciało niczym naczynie posiada wnętrze – zawsze ciemne i nieznane, w którym człowiek umiejscawia cały instynktowny świat nieświadomości. Kobietę jednak możemy uznać za naczynie par exellence, naczynie, z którego wszystko, co żyje musi przyjść na świat.

haptyczne

Sztuka ma sens tylko o tyle, o ile dotyka skóry. Ona jest wyobrażeniem stanu istnienia.

(…) jej kontakt rozrywa zupełnie, jak gdyby był otchłanią, nierozerwalną istotą bycia (…)
Ruch ręki określa akt tworzenia – ruch ręki, która w jakimś stopniu dopiero szuka celu, narażając się na związane z tym niebezpieczeństwa. Przywodzi do siebie, bierze coś po omacku, chwyta, profanuje i sakralizuje zarazem. Wydobywa znaczenie a zarazem naznacza.
W pieszczocie dotyku to co obecne, poszukiwane jest tak, jak gdyby go tutaj nie było, jak gdyby skóra była tylko śladem swojego własnego wycofania, niemal przezroczystą przerwą pomiędzy tym co widzialne i niewidzialne. 
/ Emmanuel Levinas

To dotyk wyprowadza nas z anonimowości dystansu do intymnej przynależności, oswaja obecność a równocześnie potwierdza odrębność drugiego. Zawsze wiąże się z ryzykiem. Staje się znakiem tego, że poprzez swoją szczególną wrażliwość człowiek jest narażony na ból. Dlatego dotyk wywołuje także opór. Jest najprostszym i najbardziej pierwotnym – instrumentem profanacji. To, co zostało dotknięte, można zjeść, wypić czy po prostu tego używać (…) daje się podporządkować i posiąść. A ponadto – jak pisze Marek Śnieciński – dotyk „brudzi”. Brudzi nie tego, kto dotyka. lecz tego, kto zostaje dotknięty, buduje relacje i wiąże, lecz też uzależnia. Jest tym, co w nas przedludzkie, niewyrażalne, obce… Ujawnia naszą cielesność z wszystkimi jej słabościami i instynktami. Wyznacza granice, wytycza odrębność, nadaje elementarną tożsamość. Dokonuje rozpoznania świata.

Także dla mnie rzeźba stała się drogą do dotyku poprzez dotyk. Od doświadczania życia do bycia przez nie doświadczanym. Poprzez kolejno zrzucane skóry i wylinki, do Oikos-domu ukrytego i przepoczwarzajacego się w ich wnętrzu, w Oikeion – swojskość, zamieszkiwanie, pewność – miejsce, przychodzenia do siebie, ale także doświadczenie przynależności.

Bliźni – bliskość – oddalenie – to pojęcia dla tego cyklu najważniejsze. Bliźni jako ten, którego mogę dotknąć. Ten, kto nosi bliznę, ślad cielesnej wspólnoty. Oikos (Skóra-Dom-Ciało) objawia się tu w pięciu archetypicznie odmiennych krajobrazach, zawsze jako coś niezmiernie kruchego, budzącego niepokój i lęk… Lęk, który objawia się poprzez dotyk i jedynie przez dotyk może zostać przezwyciężony.